Link 05.02.2012 :: 15:13 Komentuj (1)
Zmieniam adres. 
Właściwie zakładając tego bloga, nie sądziłam, że zostanę tu tak długo. 
Kto by pomyślał, że prawie całe trzy lata:)

A teraz potrzebuję nowej internetowej przestrzeni,
która może będzie trochę bardziej anonimowa:)

Za kilka dni prześlę moim znajomym nowy link. 
Ponieważ nie zmieniam serwisu (bo tu mnie nie zbanują), 
osoby z ownloga, które zaglądały na mojego bloga,
w końcu pewnie na mnie trafią :)
Zresztą, jak ktoś chce, to mogę przesłać nowy adres na maila. 

Wesołego Kosmosu! 



Link 03.02.2012 :: 00:47 Komentuj (0)
Jonathan Gurvit dla MTV, ten pan jest genialny. 



http://be.net/JonathanGurvit




Link 02.02.2012 :: 19:10 Komentuj (2)
Centrum Warszawy patrzy się teraz na przechodniów półnagim Beckhamem. 

http://www.press.pl/wideo/pokaz/290,David-Beckham-rozebral-sie-dla-H&M

Według mnie kampania jest śmieszna i mało estetyczna, te nienaturalne pozy.
Chyba nie o to chodziło. 

Muszę zapytać moich kolegów, co myślą o tej reklamie ;) 
I czy Beckham przekonał ich do zakupów w H&M. 


Ja rozumiem, taki David: 
media/jj1/2011/10/beckham-wsj/david-beckham-wsj-01.jpg
Chociaż nie ukrywajmy, widać, że on już stary jest ;)




Link 01.02.2012 :: 23:44 Komentuj (3)
atakują.mnie.żarówki 








a tak swoją drogą. 
Jak przewidziałam, w internecie namnożyło się pełno kotów w pustych mieszkaniach. 
Nie, nie jestem hejterem.
Nie lubię sprowadzania pewnych rzeczy do banału.
 
Chociaż... a może by tak cytat z tego wiersza:
TEN DZIEŃ




Link 01.02.2012 :: 19:35 Komentuj (0)
,,moje prawdziwe plany są nieznane nikomu, być może i mnie samej"




prawie.po.sesji 
moja.nowa.internetowa.przestrzeń.właśnie.się.tworzy



Link 31.01.2012 :: 19:12 Komentuj (0)
Powoli się stąd wyprowadzam... 
Ale nie znikam.
Zmieniam adres.
:)



Link 30.01.2012 :: 22:10 Komentuj (0)

     Siedzę na ławce. W moim ulubionym parku. Słońce mocno świeci, a ja jak zwykle zapomniałam okularów przeciwsłonecznych. To nic. Siedzę na ławce, a obok Charles Bukowski. Opowiada mi historie swojego życia. Pod ławką leżą moje  trampki. A ja siedzę bez butów i opalam stopy. Przede mną jest aleja, tuż za nią kolory w kształcie kwiatów i krzewów.W mojej wielkiej torbie śpi aparat. Bo czasami mówię do Charlesa, żeby się zamknął. Wyjmuję wtedy aparat i robię zdjęcia temu wszystkiemu, co jest tak niezaprzeczalnie-ale- urzekająco leniwe. Nie ruszam się z ławki. Obserwuję. Czytam. Odpoczywam. I te słońce... dziwne, że nie boli mnie od niego głowa. Zamykam oczy. Słyszę śpiew ptaków, rozmowy ludzi... i coś jeszcze... zaraz... to dźwięk, który wydaje to dziwne urządzenie do kasowania biletów w pociągu. Hm... i jeszcze jakiś donośny głos. Ktoś krzyczy, że zamarznie. Jak? Przecież jest upał... 
Otwieram oczy. Zdejmuję kaptur. Jest zimno. Przejmująco zimno. A, no tak. Jest mroźny ranek. Jestem w pociągu do Warszawy. W pociągu nie ma ogrzewania. Wokół mnie ludzie trzęsą się z zimna. Ja mam szczęście, przez przypadek mam dwie kurtki (no nie, że na sobie). Mogę się schować, chociaż zimno mi w stopy.


Tak więc Warszawę dzisiaj rano przywitałam ze zmarzniętymi palcami u nóg. 
Warszawa przywitała mnie natomiast wiosennym światłem, i spaghetti z cukinią w lodówce.   


Życzę sobie: wiosennej ławki w parku 
A Wam nie życzę: podróży polską koleją w zimie :)



Link 29.01.2012 :: 22:25 Komentuj (0)
 
        ZIMO, ....................... .



Link 28.01.2012 :: 21:46 Komentuj (2)

         Przymiotniki to ZŁO.
         


w zoo


Link 28.01.2012 :: 18:30 Komentuj (1)




2011 © Anka Kostecka

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl